<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Elita</title>
	<atom:link href="http://eseo.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eseo.wordpress.com</link>
	<description>Szanowani Ewidentnie Osobnicy</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 Jun 2010 21:05:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='eseo.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Elita</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://eseo.wordpress.com/osd.xml" title="Elita" />
	<atom:link rel='hub' href='http://eseo.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Twarzoksiążka</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2010/06/18/twarzoksiazka/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2010/06/18/twarzoksiazka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 21:05:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>krfk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Negatyw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=97</guid>
		<description><![CDATA[Odpalam twarzoksiążkę, żeby sprawdzić co nowego u moich znajomych. Ktoś otworzył puszkę pandory i znalazł porcelanową doniczkę. Ktoś inny rozwiązał test i wyszło mu, że lubi placki. Ktoś inny prosi mnie, żebym nakarmił mu krowę na tej twarzoksiążce. - Nie, babciu, to nie jest prawdziwa krowa &#8211; tłumaczę &#8211; to tylko obrazek na ekranie, taki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=97&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odpalam twarzoksiążkę, żeby sprawdzić co nowego u moich znajomych. Ktoś otworzył puszkę pandory i znalazł porcelanową doniczkę. Ktoś inny rozwiązał test i wyszło mu, że lubi placki.</p>
<p>Ktoś inny prosi mnie, żebym nakarmił mu krowę na tej twarzoksiążce.<br />
- Nie, babciu, to nie jest prawdziwa krowa &#8211; tłumaczę &#8211; to tylko obrazek na ekranie, taki wymyślony zwierzak.<br />
A ja podziękuję, bo ogejmy przestały bawić w 2006.</p>
<p>Jacek jest w związku z Agata.<br />
- Wow, gratuluję!<br />
- Mam nadzieję że wasz pierwszy raz będzie udany :)<br />
- jee<br />
- Błagam usuń ten komentarz</p>
<p>A co to ta twarzoksiążka? To taki portal dla uchodźców z naszej-klasy mających dość przedsięwzięć w postaci śledziów, eurogąbek, mistrzów grillowania i flashowych popupów.</p>
<p>Ale na twarzoksiążce kontakty międzyludzkie są na drugim planie. 98% użycia tej platformy ogranicza się do bardzo kiepskich programików, które mogą opublikować innym mój biorytm. Pozostałe 2% to to, do czego platforma powinna być używana w pierwszej kolejności &#8211; do zdjęć, dyskusji i planowania imprez.</p>
<p>Wejść do warszawskiego Starbaksa i rzucić, że twarzoksiążka jest do dupy, to prawie tak jak głośno schlebiać Legii w spokojny wieczór na Nowej Hucie.</p>
<p>Twarzoksiążka jest zagrzebista &#8211; mówi Klaudia, tegoroczna maturzystka w szyberdziesiątym liceum ogólnokształcącym w Trepczewie Dolnym &#8211; fajnie gdy moi znajomi wiedzą, co lubię, a czego nie lubię.</p>
<p>Idiotów robi z siebie coraz więcej tysięcy młodych ludzi. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo to przynajmniej widoczne jest gołym okiem.</p>
<p>Gołym okiem nie jest widoczna polityka prywatności, jaką prowadzi pan o zachłannie brzmiącym nazwisku Zuckerberg, twórca i założyciel twarzoksiążki. Od momentu kiedy włamał się na uczelniany serwer w poszukiwaniu zdjęć po to, aby założyć stronę do oceniania przysłowiowych cycków koleżanek z roku, nic się nie zmieniło. Nic nie wskazuje na to, aby Pan Zuckerberg zechciał przestać obdzierać innych z prywatności.</p>
<p>Twarzoksiążka nie posiada funkcjonalności zablokowania agregacji informacji o mnie przez wyszukiwarki. Wpisuję swoje imię i nazwisko i co widzę? Moją facjatę i moich znajomych, co lubię i do jakich grup należę.</p>
<p>Ludzie logują się na niektóre strony za pomocą swojego konta na twarzoksiążce i mogą komentować artykuły, pod swoim imieniem i nazwiskiem. Wszystko to w obskurnej javascriptowej ramce.</p>
<p>Nie mam zamiaru tłumaczyć, w co zmieni się twarzoksiążka w ciągu najbliższych lat. Anonimowość się kończy, ludzie w sieci będą prowadzić drugie życie. Twoja dziewczyna może się na ciebie obrazić, jeśli zapomnisz związać się z nią na twarzoksiążce.</p>
<p>- For example, now if you&#8217;re logged into Facebook and go to Pandora for the first time, it can immediately start playing songs from bands you&#8217;ve liked across the web &#8211; tłumaczy osobiście Zuckerberg. Aha, czyli mam wcisnąć przycisk, że lubię zespół, wpisać swoje dane logowania do twarzoksiążki? To dobry pomysł, połączmy sięć za pomocą JAVASCRIPTOWYCH RAMEK, których wnętrze jest obsługiwane przez SERWERY TWARZOKSIĄŻKI.</p>
<p>Potem w gazetach czytam o takich terminach jak cyberstalking. Co do tradycyjnego stalkingu, ludzie sami są sobie winni, że nie potrafią zasłonić żaluzji w swoim oknie. Ba, ludzie mieszkający w bloku twarzoksiążki nawet nie mogą mieć żaluzji. Niech cię widzą, jak w jakimś nowojorskim aparamentowcu, gdzie ściany to szyby, a dom służy tylko do zaspokojania fizjologicznych potrzeb. Niech widzą, że w czwartek skomentowałeś link na wykopie, a w sobotę strollowałeś gościa na forum poświęconym jakiejś strzelance.</p>
<p>Nie masz dowodu osobistego? Nie istniejesz. Nie masz konta w banku? Jesteś odrzutkiem, wyrzekasz się cywilizacji, idź, precz, chłopie ze wsi. Mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat nie będzie można powiedzieć tego samego o twarzoksiążce &#8211; publicznym wymachiwaniem własnych pyt w gronie znajomych i nie tylko. Platforma przypomina mi Windows 95 nadmuchany paskami narzędzi do IE i tańczącymi asystentami pulpitu, a jej dostowanie ogranicza się do zmiany tapety i zapchania dysku zdjęciami. Mówiłem o malware na twarzoksiążce?</p>
<p>Dla mnie dom to zamek, miejsce gdzie życie się kończy i zaczyna. Ze mną jest podobnie &#8211; nie chcę stać się częścią zdzidzałego socjalnego roju mającego obsesje na tym, kto co lubi, albo śledzącego informacje o innych, że tego dnia zjedli kukurydziane płatki na śniadanie. To nie jest kwestia intro/ekstrawersji, to kwestia normalnego zdrowego rozsądku. Coraz mniej jest intymnych relacji jeden na jednego, czy to w postaci listów, rozmów telefonicznych czy poprzez komunikator. Teraz wysyłasz broadcast na twarzoksiążce. Wystarczy zdanie sobie sprawy z tego, że od powstania komunikatorów TO GÓWNO ZUPEŁNIE NIE JEST KOMUKOLWIEK POTRZEBNE. Amen.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/97/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/97/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=97&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2010/06/18/twarzoksiazka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/59cdcdbf00e9d74ef46fb3f063a542c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">karaffka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Moda</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2010/06/16/moda/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2010/06/16/moda/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 12:23:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Remol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nonsens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[Moda &#8211; religia XXI wieku. Każdy cywilizowany człowiek prędzej czy później padnie ofiarą tego zjawiska, który jest szerszy w swoim wpływie na życie jednostki niż równik. Warto się zastanowić czy moda to zjawisko pozytywne, pozwalające ludziom łatwiej integrować się miedzy sobą, czy jest to jedynie pretekst do wykluczania z życia społecznego jednostek, które nie wyrażają [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=91&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Moda &#8211; religia XXI wieku. Każdy cywilizowany człowiek prędzej czy później padnie ofiarą tego zjawiska, który jest szerszy w swoim wpływie na życie jednostki niż równik. Warto się zastanowić czy moda to zjawisko pozytywne, pozwalające ludziom łatwiej integrować się miedzy sobą, czy jest to jedynie pretekst do wykluczania z życia społecznego jednostek, które nie wyrażają chęci dostosowywania się do aktualnie panujących standardów? Zanim rozpocznę dywagacje na ten temat chciałbym przedstawić encyklopedyczny punkt widzenia tego zjawiska, jaki można znaleźć w Wikipedii.</p>
<blockquote><p><strong>Moda</strong> – w potocznym rozumieniu oznacza potrzebę naśladowania  innych, aby się identyfikować z nimi, ta psychiczna potrzeba  najdobitniej jest widoczna w ubiorze. Moda występuje także w innych  dziedzinach życia społecznego. Wiąże się z pojęciem stylu, ale nie jest  jego synonimem podobnie jak pojęcie elegancji. Może być modny ubiór,  wygląd, sposób zachowania, lecz także styl muzyczny,  styl artystyczny,  światopogląd czy pewien sposób postępowania, czyli ogólnie rzecz biorąc  lifestyle, który jest popularny w jakimś czasie w  jakimś środowisku.</p></blockquote>
<p>Już pierwsze zdanie tej definicji dobitnie przedstawia do kogo jest skierowana potrzeba podążania za modą i podaje przyczynę tego zjawiska. Gdy jedna osoba z autorytetem zaczyna się wyróżniać ze swojej grupy czymś wcześniej niespotykanym w tym kręgu, jak innym typem butów, koszulki czy gadżetem, początkowo wzbudza swoją oryginalnością zachwyt &#8211; każdy docenia i wychwala gust takiej osoby. Z czasem pojawia się osoba, która ujrzawszy zainteresowanie, które wzbudza niecodzienną zmianę postanawia również wprowadzić taką poprawkę, by zyskać wśród swoich znajomych miano osoby z wyszukanym i niekonwencjonalnym gustem, która wie jak wyróżnić się z tłumu. Wtedy to metodą kuli śniegowej wieść o nowym trendzie w ubiorze przetacza się przez coraz większą liczbę osób, znajdując coraz większą rzeszę naśladowców, by w ostateczności doprowadzić do sytuacji, w której trudno jest wyszukać w tłumie osobę, która nie uległa chwilowej manii, gdyż najczęściej takie pojedyncze osobniki zostają w mniejszym lub większym stopniu z tłumu wykluczone jako staroświeckie, niemodne i dziwne. Po jakimś czasie ta sama lub inna osoba z dużym uznaniem w swojej grupie dokona jakiejś zmiany by się wyróżnić, a wtedy całość się zapętla i od nowa zaczyna się pościg za modą.</p>
<p>Oczywiście nie jest tak, że jedna moda obejmuje wszystkie grupy społeczne. Nie wymagajmy w końcu od ludzi w wieku średnim żeby zaczęli nosić na nogach kolorowe najki za kostkę tak jak młodzież albo żeby słuchacze metalu nagle zainteresowali się nową linią ciuchów PROSTO, gdyż każda z grup ma swoje własne trendy w modzie, za którymi podąża. Nie można jednak zaprzeczyć, iż zdarzają się sytuacje w których każdy zaczyna robić coś, co robią wszyscy wokoło, bez względu na wiek, płeć czy zainteresowania. Idealnym przykładem będzie tutaj wielka furora, jaką zrobiły utwory Michaela Jacksona, gdy świat dowiedział się o jego śmierci. Zrozpaczeni fani wyrastali niczym z podziemia jak grzyby po deszczu, zaś w radiu ciężko było usłyszeć innych wykonawców. Każdy zaczął znać Smooth Criminal, Thriller, Billie Jean oraz nie było osoby która nie wiedziałaby czym jest moonwalk. Krytyka zaś była niemile widziana.</p>
<p>Była to jednak krótka chwila która troszkę zatrzęsła światem, jednak moda trwa o wiele dłużej. Co aktualnie jest modne wśród polskiej młodzieży? Zacznę może od ubioru, bo można to ujrzeć z daleka. Od dłuższego czasu można dojrzeć młodych chłopaków i młode dziewczyny, które mają ubiór sugerujący udział w programie &#8222;You can dance&#8221; albo przynależność do formacji tańca nowoczesnego. Nie będę wymieniał jak rozpoznać modnego osobnika, ponieważ wystarczy wyjść do pierwszego lepszego centrum handlowego i rozejrzeć się przez kilka minut w co ubrani są ludzie. Więcej farby z klawiatury zetrę na coś, co dla ludzkiego oka nie od razu jest widoczne i wymaga chociażby szczątkowej interkacji z drugim człowiekiem, a co świetnie zobrazował niejaki Sokół z WWO w swoim utworze &#8222;Moda&#8221;. (Swoją drogą śpiewa o uleganiu mowy, a sam potem jej uległ. Przykra sprawa.)</p>
<p><em>Z internetu opowiadasz modne żarty. Dzięki temu jesteś fajny, a  przede wszystkim łatwy w zrozumieniu w swoim otoczeniu dla tych, co jak  charty biegną za modą.</em></p>
<p>Internet to od jakiegoś czasu pożywka dla potwora kreującego humor wśród młodych. Trzeba być naprawdę szczęściarzem, żeby nie zacząć rozmowy z jakimś gimnazjalistą, licealistą czy nawet studentem przez kilkanaście minut bez usłyszenia słów &#8222;daj kamienia&#8221;, &#8222;jestem hardkorem&#8221;, &#8222;lubię placki&#8221;, &#8222;ale urwał&#8221;, &#8222;dziękuję dobranoc&#8221; czy innym hasełkiem z jakiegoś filmiku na Youtube, który został obejrzony kilkaset tysięcy razy. Nie ma jakiejś reguły czy recepty na sukces, chociaż trzeba stwierdzić że nagranie jakiegoś zataczającego się i bełkoczącego pijaczka ma dużo wyższe szanse stać się internetowym hitem. Przy okazji powinien być tak głupi jak to możliwe, gdyż w innym wypadku twoje nagranie odpadnie w przedbiegach. Oprócz tego istnieją dwie strony, bez których młody internauta po prostu nie może się obejść jeżeli chce stale być na czasie i które pozwalają puścić wodze wyobraźni w celu stworzenia dzieła, które rozbawi wiele osób. Co ciekawe obydwie te strony nie są nowością, a są jedynie zainspirowane humorem panującym na najpopularniejszym z działów największego forum obrazkowego w internecie, 4chana.</p>
<p>Pierwsza z nich to Demotywatory. Początkową ich ideą było &#8211; jak zresztą sama nazwa wskazuje &#8211; demotywowanie ludzi poprzez umieszczenie jakiegoś obrazka i dodaniu do niego celnego, błyskotliwego podpisu by zobrazować absurdalność otaczającego nas zewsząd świata. Przy okazji trzeba było je ułożyć tak, żeby sam obrazek lub tekst nie miał większego sensu i dopiero połączenie obu tych składników dawało dobrego demotywatora. Paru polaków zaglądających na /b/ zapewne podchwyciło pomysł i zaczęli robić demotywatory na polskich forach, tam większa grupa ludzi podłapała pomysł, a potem&#8230; kula śniegowa poszła w ruch, czego efektem jest strona, w której każdy w łatwy sposób może dodać i zaprezentować wszystkim swojego własnego demotywatora. Szkoda tylko, że wraz z rosnącą popularnością tej strony jakość wrzucanych rzeczy spadła na tyle, że teraz wystarczy dodać jakiś śmieszny obrazek oraz zbędny komentrarz albo jakiś fajny tekst z pasującym do niego obrazkiem. Demotywatory przestały demotywować, a zaczęły żenować.</p>
<p>Drugi wynalazek to komixxy. Ojj, to jest dopiero istna kopalnia humoru z 4chana. Cała idea polega na tworzeniu zabawnych komiksów. Fajnie, tylko 3/4 komiksów opiera się na memach wylansowanych przez /b/. Rageman, pokerface, coolface i inne mordy narysowane w paincie to znaczna większość kopiowanej twórczości, rzadko kiedy znajdziesz tam coś innego, a błyskotliwego to już w ogóle. Większość prac to klon klonów. Humor zbyt lotny zazwyczaj też nie jest, trafi się jakiś zabawny pasek raz na dwie strony. Artyzmu też nie za wiele. Taki fast-food wśród komiksów.</p>
<p>Starczy już wylewania tych żali, bo kto przeczyta tak długi tekst. W momencie pisania, po krótkim badaniu odkryłem dwie strony, które są klonami swoich anglojęzycznych wersji &#8211; &#8222;kotburger&#8221; i &#8222;atak klonów&#8221;, czyli nasze rodzime odpowiedniki CanIHasCheeseburger.com i TotallyLooksLike.com, oczywiście poziom obydwu polskich stron jest niższy od oryginalnego. No ale co zrobić, taka moda, więc trzeba za nią podążać.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/91/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/91/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=91&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2010/06/16/moda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/29983e54c4be921a254502d11996f553?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Pan Pieczarka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>O tej wielkiej żołnierskiej drabinie po raz kolejny</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/77/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/77/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 21:16:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>krfk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=77</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli karafek się może czymś charakteryzować, to na pewno jego nieszczęsną ligą-widmo, która rzekomo podobno powstaje, ale jej nie ma i nie wiadomo kiedy powstanie i czy w ogóle powstanie. Dla tych co nie wiedzą: ponad cztery lata temu zaprojektowałem stronę do obsługi rozgrywek ligowych. Projekt ten praktycznie się nie zmienił &#8211; jeśli już, to [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=77&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli karafek się może czymś charakteryzować, to na pewno jego nieszczęsną ligą-widmo, która rzekomo podobno powstaje, ale jej nie ma i nie wiadomo kiedy powstanie i czy w ogóle powstanie.</p>
<p>Dla tych co nie wiedzą: ponad cztery lata temu zaprojektowałem stronę do obsługi rozgrywek ligowych. Projekt ten praktycznie się nie zmienił &#8211; jeśli już, to w niewielkim stopniu. W zasadzie mam zaplanowane wszystko. Regulamin, silnik, działanie, backend administracyjny, szczegóły interfejsu&#8230;</p>
<p>Hola. To wielki projekt. Jak można to zrobić, mając doświadczenie w pisaniu naprawdę kiepskich programów w PHP do zarządzania stroną klanową, z ziejącymi dziurami bezpieczeństwa tak dużymi, że włamałby się do nich nawet przedszkolak? Logicznym posunięciem byłoby tu po prostu nauczenie się tego nieszczęsnego języka po to, aby w ostateczności osiągnąć cel, jakim jest uruchomienie ligi.</p>
<p>Prokrastynując się kolejne lata, odkładałem kolejne daty premiery, aż w końcu data ta została przesunięta w dalej nieokreśloną przyszłość. Od pomysłu do dnia dzisiejszego minęło tak dużo czasu, że faktycznie zaczynam wątpić, czy ten projekt ma jakąś przyszłość.</p>
<p>Na scenie panuje susza. Obserwując to co się dzieje na serwerach, forum i kantynie PLS śmiem twierdzić, że obecnie ta gra dostarcza rozrywki między kolejnymi klanówkami w Counter Strike&#8217;a czy między wyprawami na demony w Tibii. Sam nawet przestałem w to grać &#8211; klany które kiedyś się liczyły już nie istnieją.</p>
<p>Ciężko powiedzieć, co może być tego przyczyną. Soldat się może po prostu niektórym znudził. To prawda, ale dzisiaj społeczność nie przypomina niczego, co było pięć lat temu. Ale dlaczego?</p>
<p><span id="more-77"></span>Gdyby nie forum, znudziłbym się soldatem po dwóch miesiącach. Na forum zostałem, zacząłem IRC-ować, było naprawdę dużo fajnych klanów. PLS powstały po lidze Dzinkssa był jeszcze świeży, najpierw padła strona rupasa, potem int.pl, teraz soldat.eu.com jest aktualizowany średnio raz na miesiąc, a na forum już nic się nie dzieje.</p>
<p>Ale załóżmy, że pojawia się pewna strona, która znowu zachęciłaby do grania. Rozgrywki łatwe, rekreacyjne, uczciwe, z możliwością śledzenia innych meczy, obserwowania na stronie, że jednak COŚ się na tej scenie dzieje.</p>
<p>Rejestrując się w serwisie, gracz może przystąpić do rozgrywek 1v1. Może też dołączyć do klanu, jeśli dostanie zaproszenie, albo założyć nowy klan i następnie przystąpić do rozgrywek, jeśli klan ma wystarczającą liczbę członków.</p>
<p>Punktacja opierałaby się na ELO. Znaczy to, że sztuczne nabijanie punktów z niedoświadczonym graczem niewiele da. Uczestnik nie będzie mógł grać więcej niż jeden mecz z tym samym uczestnikiem. Zamieszczanie screenów z gry byłoby wymuszone. Dla ważniejszych rozgrywek dla trybu pucharowego byłyby dostępne dema dla meczy, a także ewentualne komentarze sędziego.</p>
<p>Podział na klasy drabinek &#8211; brązowa, srebrna i złota. Brązowa jest dla uczestników początkujących, to okres ubiegania się o grę w drabince srebrnej. Srebrna to drabinka regularna dla większości klanów. Drabinka złota to miejsce dla hardkorów i wyjadaczy z drabinki srebrnej, a także potwierdzonych, autoryzowanych klanów np. z pucharów. Na liście drabinki byłaby dostępna jeszcze jedna kolumna, która kolorami określa jak często uczestnik bierze udział w meczach, co m.in. ułatwi szukanie klanówek.</p>
<p><a href="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_table.png"><img class="alignnone size-full wp-image-78" title="gsl_table" src="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_table.png?w=450&#038;h=187" alt="Tabela ligowa" width="450" height="187" /></a></p>
<p>Z dodatkowych funkcjonalności bloatware: Na stronach profilowych można zrobić proste wykresy, które pokazywałyby ilość rozegranych meczy w danym okresie, zmianę punktacji czy ocen meczy dla danego uczestnika. Chciałbym także dać możliwość komentowania meczy i profili uczestników i zrobić małe shoutfora dla poszczególnych lig. Zrobić system odznaczeń &#8211; medali i pucharów, które byłyby dostępne w gablocie profilu uczestnika.</p>
<p>Żadna rewelacja, ESL zaraz powiesz, drogi czytelniku. Jednak na przestrzeni lat doszedłem do paru pewnych wniosków.</p>
<p>Wypuszczanie gotowej aplikacji nie jest mądrym posunięciem &#8211; lepiej poszerzać je o kolejne funkcjonalności podczas gdy userbase na bieżąco testuje platformę. Słuchanie potrzeb użytkowników i realizowanie najsmaczniejszych kąsków. Może się okazać, że funkcjonalność nad którą pracowaliśmy wcale nie jest użyteczna.</p>
<p>To, co mnie zachęciło do zostania w soldacie na dłużej, to nie sama gra, lecz forum na soldat.gry-online.pl i społeczność. Bez społeczności gra byłaby do niczego. SCTFL działa od wielu lat na zwykłym phpbb i się trzyma. Ludzie grają i się bawią, jest fajnie, nie trzeba żadnych fikuśnych aplikacji. Za to na ESL nie dzieje się nic ciekawego prócz TNL. Nie ma żadnej społeczności.</p>
<p>Klucz leży gdzieś indziej. Klucz leży w inicjatywie, w interakcji ze sceną. Sama aplikacja i trzymanie w napięciu do samej premiery to nie wszystko.</p>
<p>Projekt musi być wolny. Marzyłem o sławie, bogactwie i pięknych dziewczętach, próbując napisać aplikację sam, od początku do końca i sam ją administrować. O, jakże ja byłem w błędzie! Nieszczęsny, uruchomiłbym aplikację, i chociażby byłby to najpiękniejszy kod jaki kiedykolwiek ujrzał ten świat, we frameworku w którym implementacja byłaby przyjemniejsza niż najlepsza impreza na jamajskiej plaży, projekt byłby skazany na moją zamkniętą wizję, byłby na miesiące i lata zdany tylko na mnie&#8230; a co byłoby gdybym pewnego dnia postradał zmysły, zostawiając projekt na pastwę mojego szaleństwa, o bogowie! Grand Soldat Ladder musi być projektem społeczności, niech to będzie dzieło wielu rąk chętnych do pomocy, niech urzeczywistni się marzenie o lepszej scenie!</p>
<p><a href="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_promo.png"><img class="alignnone size-full wp-image-79" title="gsl_promo" src="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_promo.png?w=450&#038;h=127" alt="Grand Soldat Ladder" width="450" height="127" /></a></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/77/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=77&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/77/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/59cdcdbf00e9d74ef46fb3f063a542c8?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">karaffka</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_table.png" medium="image">
			<media:title type="html">gsl_table</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://eseo.files.wordpress.com/2010/06/gsl_promo.png" medium="image">
			<media:title type="html">gsl_promo</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Niepoważne traktowanie psów.</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/niepowazne-traktowanie-psow/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/niepowazne-traktowanie-psow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 14:23:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>teh0okm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Pies &#8211; najlepszy przyjaciel człowieka. Nie tak, odkąd Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, komplementujemy pocieszność owych czworonogów? Krąży to wokół nogi tak, że zaiste nie trudniej się potknąć o wąż ogrodowy. Przepuszcza przez zęby język wiotki niczym męski członek w stanie spoczynku. Oddechem przygwoździ mocniej niż gaz chlorowy alianta pod Ypres. Cudownie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=49&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pies &#8211; najlepszy przyjaciel człowieka. Nie tak, odkąd Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, komplementujemy pocieszność owych czworonogów? Krąży to wokół nogi tak, że zaiste nie trudniej się potknąć o wąż ogrodowy. Przepuszcza przez zęby język wiotki niczym męski członek w stanie spoczynku. Oddechem przygwoździ mocniej niż gaz chlorowy alianta pod Ypres. Cudownie cudowne zwierzę.</p>
<p>Dlaczego więc ten tak rozkoszny twór natury traktowany jest wielce niepoważnie?</p>
<p>O co się rozwodzi?<strong> </strong>Zaledwie kęs czasu temu wylała woda. Tak, każdy wie, o co chodzi. Podmyte osiedla; samochody rdzewiejące w brudnej od śmieci, kaczych odchodów i dziecięcego moczu wodzie; helikoptery z odważnymi panami na drabinkach; uparte babunie przykute mimo nalegań ratowników do strychu swego domostwa (co tam, że woda łaskocze im palce stóp?); jeden bezbronny pies. Chwila. Pies? A co ma jeden zawszony kundel do całego rozgardiaszu?</p>
<p>Schronisko. Każdy miłośnik zwierząt obowiązkowo powinien trzy razy dziennie trąbić znajomym o niedoli żyjących tam pluszaków. W okresie zagrożenia powodzią częstotliwość należy proporcjonalnie zwiększyć, do około sześciu razy na dzień. &#8222;Biedaczki, jeśli woda zaleje im mieszkanko, to gdzie będą robić kupkę, gdzie będą jadły i spały?&#8221; To zaledwie pięciosekundowe pytanie słyszane jednocześnie w milionach słuchawek telefonicznych na terenie Polski dało Telekomunikacji niebotyczne zyski. Niektórym przyniosło nowego członka rodziny. Pewnej osobie, powiedzmy, że mi znajomej, także. Łapiecie już, o co chodzi?</p>
<p>Porzucę zbędne frazesy, nudne podręcznikowe metafory rodem z pierwszego akapitu. Pozwolę sobie przytoczyć wymianę zdań między mną a wyżej wymienioną osobistością. A sceneria była taka: ja, ona, paru innych ludzi, mokra trawa, drewniana buda na klamoty po lewej, ceglana ściana po prawej, półmetrowy chodniczek, glina i pies.</p>
<p>- Oj, oj, oj, tjaak, ale ty jesteś grzeczny, piesku, taak, bronisz domu, bronisz&#8230; &#8211; wyrzekła owa osoba tonem, którego powstydziłaby się nawet najbardziej fanatyczna babcia wobec swojego wnuka. Hau! Wesoły odgłos zadrżał w bębenkach usznych wszystkich obecnych. Odchrząknąłem. Chciałem coś powiedzieć, ale jeszcze to opanowałem. Tymczasem ona kontynuowała:</p>
<p>- Jaki ty jesteś słodki, piesiu, no, podaj łapkę &#8211; Kundel oczywiście łapy nie miał zamiaru nikomu podać. Skulony nieznacznie, wykonał niezdarny krok w tył. Obecni <em>homo sapiens </em>westchnęli zgodnie z zachwytem. Zaraz. W takim razie ja nie jestem <em>homo sapiens</em>, bo nie westchnąłem. Hm. No, w każdym razie&#8230;</p>
<p>- ACH! &#8211; wykrzyknęła ona w ekstazie. &#8211; Widzicie, jaki pocieszny? Jaki słodki? Jak uroczo opuścił uszy! Doprawdy niebywałe!</p>
<p>Wszyscy skinęli głowami <em>unisono</em>. Tym razem odchrząknąłem głośniej.</p>
<p>- Jak taki piesek mógł zostać w brudnym schronisku? Tutaj będzie miał dobrą panią, tak? Dobrą panią? Dobra pani &#8211; tutaj puknęła się parokrotnie palcem wskazującym po klatce piersiowej. &#8211; Dobra pani, tak? Dobra!</p>
<p>Tego już było za wiele. Teraz odchrząknąłem tak, że o mało nie strzeliłem flegmą w oko psiego delikwenta.</p>
<p>- Dość! Czy nie możecie traktować tego psa poważniej? Porządne to bydlę, cztery wiosny ma, dorosły jest i postawny. Spójrzcie, z jaką nieziemską gracją stąpa po zabłoconym trawniku! Ha, pewnie sfinks więcej razy się potykał! &#8211; W tej chwili kundel spojrzał na mnie z miną: &#8222;Ale jestem żałosny pies, doprawdy&#8221;. Nie trapiąc się tym zbytnio, kontynuowałem:</p>
<p>- To nie bobas czy niedorozwinięty, by traktować go jak porcelanową lalkę z parasolem! Ależ jestem teraz poirytowany &#8211; zakończyłem nerwowym westchnieniem.</p>
<p>Wsparłem dłonie na biodrach i powiodłem triumfalnym wzrokiem prawdziwego filozofa po słuchaczach.</p>
<p>Wszyscy kucali przy kundlu i okazyjnie klepali go po łbie. Najwyraźniej mocno zaabsorbowało ich patrzenie mu w ślepia. Odniosłem nieodparte wrażenie, że nawet pół ucha mnie nie wysłuchało. Ktoś tylko łypnął w moją stronę i warknął jakby od niechcenia:</p>
<p>- To ty jesteś niepoważny.</p>
<p>- Chyba ci ktoś w łeb przysadził!</p>
<p>&#8230;To chciałem powiedzieć, lecz obecni byli dla mnie o trzy grosze za cenni. Wyjąkałem więc tylko coś w stylu: &#8222;Ale&#8230; ale&#8230;&#8221; i odszedłem z miną zbitego &#8211; no właśnie &#8211; psa.</p>
<p>Badania przeprowadzone przez Hashard Dog-Care International pokazują, że wyżej opisany przypadek nie jest jedynym udokumentowanym precedensem niepoważnego traktowania psów. Według ankiety ponad 20% właścicieli czworonogów piłuje im paznokcie, ubiera w kaftany rodem z Francji Ludwika XIV, traktuje jak pluszowe zabawki czy gumowe kaczki do wanny. Zanotowano także próby użycia lakieru do paznokci, szminki do ust i nosidełka dla niemowląt. Jak to nie jest przerażające, to sam nie wiem, co jest.</p>
<p>Nie mówię, że nie można głaskać. Nie mówię, że nie można darzyć psa uczuciem. Można. Apeluję jedynie o trochę więcej zdrowego rozsądku. Moje hasło na dziś &#8211; traktujmy poważnie poważne psy.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/49/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=49&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2010/06/05/niepowazne-traktowanie-psow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/08f2002c00cdbc7f4d901dbc8924deb3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">teh0okm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Życie jest piękne&#8230;</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2010/06/03/zycie-jest-piekne/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2010/06/03/zycie-jest-piekne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 15:47:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Remol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Negatyw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=43</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; piękne niczym kwiat róży zwilżony lekką kroplą rosy która czeka na blask słońca leżąc na aksamitnym, czerwonym płatku. Większość  twórczości i wylewnych wpisów na tej stronie służyło ukazaniu świata z jego mrocznej, negatywnej i wyciskającej łzy strony. Szczęśliwie skład w którym żyjemy nie jest ucieleśnieniem Puszki Pandory, chociaż z pewnością do tego stanu nieubłagalnie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=43&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; piękne niczym kwiat róży zwilżony lekką kroplą rosy która czeka na blask słońca leżąc na aksamitnym, czerwonym płatku. Większość  twórczości i wylewnych wpisów na tej stronie służyło ukazaniu świata z jego mrocznej, negatywnej i wyciskającej łzy strony. Szczęśliwie skład w którym żyjemy nie jest ucieleśnieniem Puszki Pandory, chociaż z pewnością do tego stanu nieubłagalnie zbliżamy i brakuje powoli wiary w to, iż ludzkość osiągnie kiedyś pełnię szczęścia w jednym z utopijnych światów wykreowanych przez ludzką wyobraźnię.  Być może matrixowy agent Smith miał rację twierdząc, że gatunek ludzki potrafi się odnaleźć w rzeczywistości jedynie przez nędzę i cierpienie? Nasza piękna planeta z każdą chwilą coraz bardziej wypełnia się ładunkiem wybuchowym, którego lont jest wystarczająco krótki by nie pozostawić czasu na ucieczkę i na tyle łatwopalny że wystarczyłaby lupa i trochę słońca by uruchomić licznik skryty w kawałku sznurka. Być może lont nigdy nie zapłonie, będąc zmiecionym przez zmieniający się gwałtownie klimat, który wydaje się być reakcją obronną organizmu naszej zielonej planety na wirusa, który zaczyna szpecić i niszczyć Ziemię? Zostało dwa i pół roku by przekonać się, czy Majowie byli największymi prorokami w historii ludzkości czy po prostu nie widzieli sensu tworzenia kalendarza na kilkaset lat naprzód uznając, że dzieło dokończą ich dalecy potomkowie.</p>
<p>Która z dwóch powieści lepiej oddaje kierunek, w którym podąża świat &#8211; &#8222;Nowy wspaniały świat&#8221; Aldousa Huxleya czy może &#8222;Rok 1984&#8243; George&#8217;a Orwella? Z jednej strony nowy wiek przywitaliśmy wydarzeniem, które przynajmniej częściowo zmieniło definicję słowa &#8222;terroryzm&#8221; przeobrażając mieszkańców cywilizowanych państw zachodniej Europy i Północnej Ameryki w spłoszone stado owiec, które gotowe jest zamknąć się w klatce oddając swoją wolność, godność i prywatność każdemu kto obieca w zamian poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Oczywiście strach nigdy w pełni nie mija, gdy społeczeństwa które zapominają o przeszłych zamachach  szybko otrzymują nawrót lęku wraz z następnym atakiem, który kończy się następną falą ograniczania wolności w imię bezpieczeństwa i próbie wyjścia z emocji towarzyszącym wybuchającym na ulicach pojazdom i setkami martwych ciał. Spirala zgrozy wciąż się nakręca i nie widać powodu dla którego mogłaby przestać. Psychoza urosła już do tak absurdalnego stopnia, iż w Wielkiej Brytanii ilość kamer obserwujących Brytyjczyków wynosi cztery miliony, co daje jedną kamerę na 15 mieszkańców wysp. Ufność zanika, czego nie można powiedzieć o skali przestępczości, zaś Wielki Brat patrzy swoją niezliczoną ilością oczu. Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła.</p>
<p>Z drugiej zaś strony ludzie nie dostrzegają beznadziejności sytuacji, w jakiej się znajdują, będąc niemal permanentnie odwróconych od istoty problemu. Myślenie staje się czymś nieatrakcyjnym, czytanie czynnością dla snobów i ludzi niepełnosprawnych społecznie. Jedyne gatunki filmowe uznane przez większość to romantyczne komedie, filmy akcji z masą efektów specjalnych oraz porno, zaś w muzyce trendy kształtuje hiphop,  pop i remizowe elektro. Wszystko inne jest ambitniejsze i bardziej skomplikowane, więc złe. Każdy przejaw myślenia w sposób inny niż ogólnie przyjęty jest wyrazem dziwactwa i szybko zostaje stłumiony wśród bełkotu większości z mózgami wypranymi przez telewizję oraz &#8211; co mówię z lekkim bólem w sercu &#8211; internet. Niedostosowanie się do panujących trendów mody oznacza zacofanie i wykluczenie wśród rówieśników. Myślę, że nie skłamię za mocno,  jeżeli stwierdzę iż seks, używki oraz rozrywka w klubach i na imprezach to główne zainteresowania współczesnej młodzieży, która przecież ma budować lepszy świat. Tylko jak mają to osiągnąć, gdy rodzicom odbiera się coraz więcej przywilejów rodzicielskich, oddalając się w życiu ich pociech jedynie do chodzących bankomatów? Zresztą żeby móc sobie pozwolić na dokonywanie wypłat rodzice-bankomaty najczęściej muszą lwią część swojego dnia spędzać z dala w pracy w której jedynie za stałą wypłatę ludzie sprzedają nie tylko swój czas i wysiłek, ale też przytępiają kreatywność i powodują częstokroć stany depresyjne. Oczywiście medycyna nie próżnuje i stale zbliża się do stworzenia somy, leku na wszystkie bolączki i smutki, szczęścia w tabletce. Wspólność. Identyczność. Stabilność.</p>
<p>Miała być notka pozytywna, a wyszła poraz kolejny smutna analiza otaczającej nas rzeczywistości. Żyjemy w świecie rządzonym przez Matrixa, jednak jego źródłem nie są bynajmniej maszyny. Czemu więc to wszystko wygląda tak, jak wygląda? Kto stoi za tym, iż mimo ciągłego rozwoju i poprawy jakości życia &#8211; żyje się coraz trudniej? Rozwój jest niebezpieczny, gdyż nawet pomimo rosnącej świadomości i powoli zbudzającego się umysłu narasta ból, gdy stoi się w tłumie ludzi uśpionych, nie zdających sobie sprawy z reguł funkcjonowania świata. Ludzie zachowują się niczym najmłodsze dzieci, które we &#8222;Władcy Much&#8221; Goldinga żyją beztroską zabawą przerywaną jedynie czasem przez potwora. Głosy osób, które wyrwały się z matriksa, wydają się przepadać bez echa, lecz wciąż istnieje nadzieja na przebudzenie ludzkości. Byle tylko zdążyć to osiągnąć zanim Matka Natura postanowi pozbyć się swojego potomsta niszczącego swój własny dom. Życie jest piękne, ale nie nasze.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/43/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/43/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=43&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2010/06/03/zycie-jest-piekne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/29983e54c4be921a254502d11996f553?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Pan Pieczarka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wpis o niczym.</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2008/11/24/wpis-o-niczym/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2008/11/24/wpis-o-niczym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 19:55:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Remol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nonsens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Marność nad marnościami, wszystko marność&#8230; te słowa niczym natrętny diabeł ostatnio ciągle skaczą mi od ucha do ucha, atakując i robiąc z mojego mózgu galaretę.  Wszystko zaczęło tracić swój sens, życie przecieka mi przez palce niczym woda, która zawsze znajdzie swoje ujście. Chciałbym jej się napić, ale niestety jakaś moc nieludzka nie pozwala mi otworzyć [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=29&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Marność nad marnościami, wszystko marność&#8230; te słowa niczym natrętny diabeł ostatnio ciągle skaczą mi od ucha do ucha, atakując i robiąc z mojego mózgu galaretę.  Wszystko zaczęło tracić swój sens, życie przecieka mi przez palce niczym woda, która zawsze znajdzie swoje ujście. Chciałbym jej się napić, ale niestety jakaś moc nieludzka nie pozwala mi otworzyć spragnionych ust, skazując mnie na pragnienie. Tak, pragnę żyć, jednak nie mogę, nie umiem, nie potrafię przezwyciężyć tego fatum, które nade mną ciąży. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale wiem, że to nie może tak dalej trwać. Potrzebuję zmiany, ktoś albo coś musi mnie przesadzić do bardziej urodzajnej ziemi, w którą zapuszczę korzenie, by potem podlewany wodą życia i obdarowany ciepłem i światłem miłości w końcu rosnąć, rozkwitać i żyć pełnią życia. Jednak nie jestem w stanie nikogo zawołać na pomoc, muszę tylko korzystać z tego, co mam i cierpliwie czekać, aż ktoś mnie zauważy. Obawiam się tylko, że ten ktoś wyrwie mnie niczym kwiatka zerwanego na polance, by się nim trochę nacieszyć a potem wyrzucić i odejść obojętnie, skazując mnie na zgubę.</p>
<p>A może mój los leży tylko i wyłącznie w moich rękach? Nie wiem, chyba nie chcę, by tak było. Tyle w mej głowie jest pokładów energii, które w tej chwili skrywane są dobrze, by nie marnować ich niepotrzebnie. Nie wiem, na co tę energię mam przeznaczać. Czy słuchać podpowiedzi bliskich, którzy stale doradzają skupienie się na edukacji i ukończeniu studiów? A co po tym? Czy zdobycie tytułów czyni mnie osobą dobrą, inteligentną i nadającą się do podjęcia pracy? Czy to nie marnowanie potencjału i czasu, w którym mógłbym go rozwinąć? A może od razu rzucić szkołę i podjąć się pracy? Tak, to brzmi chyba dla mnie odpowiednio. Ale czy to dobry sposób na realizowanie swoich celów? Oczywiście, zdobyłbym trochę kasy, nauczyłbym się też odpowiedzialności i samodzielności, ale czy to odpowiedni moment?</p>
<p>Myślałem też nad wybraniem pustelniczego życia. W sumie to by mi odpowiadało &#8211; życie bez cywilizacji, bez ludzi którzy wymagaliby ode mnie dostosowania do ich norm i praw, mając nieskończenie wiele czasu na filozoficzne przemyślenia i osiąganie doskonałości fizyczno-mentalnej. W zasadzie z cywilizacji wyniósłbym sprzęt odtwarzający muzykę.</p>
<p>Słuchawki są już moim nałogiem, bez grającej z niej muzyki czuję się nieswojo, gdy miałem z nimi dłuższe rozstanie to po ponownym przepływie dźwięków przez uszy dostałem niesamowitego kopa, niczym po narkotyku; skakałem, biegałem, śmiałem się ze wszystkiego, czułem, że żyję. Nie wyobrażam sobie w tej chwili jakiegokolwiek spaceru bez empetrójki pod ręką. Jeżeli ktoś by mnie spytał, czy gdybym miał do wyboru oślepnąć lub ogłuchnąć, bez wachania wolałbym utracić wzrok.</p>
<p>Wracając do życia pustelniczego, w zasadzie już w tej chwili po części takie życie prowadzę. Jestem typowym introwertykiem. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Z jednej strony będę niczym ten kwiat, który nie jest w stanie zawołać swojego ogrodnika, dopóki nie zostanie przez niego zauważony. Jednak dzięki temu czuję, że jestem zupełnie niezależny i potrafię samodzielnie brnąć przez życie.</p>
<p>Powoli tracę wenę. Dzisiaj nie jestem w swoim najlepszym nastroju, cały obolały i zmęczony. Mam ochotę na jakąś zmianę w życiu, by zabić monotonię. Stawiam już w tym kierunku małe kroczki, ale coś mi podświadomie mówi, że z rozpędzeniem się muszę poczekać. Jak to wszystko wyjdzie? Sądzę, że dla mnie to, co nadchodzi, będzie korzystne. Jestem dobrej myśli. To pierwszy krok do sukcesu.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/29/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=29&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2008/11/24/wpis-o-niczym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/29983e54c4be921a254502d11996f553?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Pan Pieczarka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wspomnienia z wakacji</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2008/03/15/wspomnienia-z-wakacji/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2008/03/15/wspomnienia-z-wakacji/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 16:44:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>teh0okm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Abstrakt]]></category>
		<category><![CDATA[Nonsens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=28</guid>
		<description><![CDATA[Wysoki, szczupły blondyn o włosach sięgających ramion szybkim krokiem przemierzał bruk krakowskich ulic, bezpardonowo stąpając twardymi butami po głębokich kałużach, które, mówiąc zupełnie bez przesady, były wielkości małych stawów, jakie ten osobnik mógł zobaczyć w czasie ostatnich wakacji w miejsach o wilgotnym klimacie, dla niego stanowiących prawdziwe oazy, chociaż na pewno tak nie było. Mężczyzna [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=28&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><i>Wysoki, szczupły blondyn o włosach sięgających ramion szybkim krokiem przemierzał bruk krakowskich ulic, bezpardonowo stąpając twardymi butami po głębokich kałużach, które, mówiąc zupełnie bez przesady, były wielkości małych stawów, jakie ten osobnik mógł zobaczyć w czasie ostatnich wakacji w miejsach o wilgotnym klimacie, dla niego stanowiących prawdziwe oazy, chociaż na pewno tak nie było. </i></p>
<p><i>Mężczyzna ten bardzo tęsknił do tego błogiego czasu wypoczynku &#8211; tęsknił tak, iż sam, chociaż lubił zabawy słowem i był w tym dobry, nie potrafił tego uczucia słowami wyrazić. Upojne, rozluźniające mięśnie ciepło, relaksujący widok bezchmurnego nieba; a na plaży dający ulgę chłodny wiatr, gorący piasek przyjemnie mrowiący plecy, parasol rzucający zbawienny cień na sylwetkę naszego protagonisty. I to słońce, piękne, cudowne słońce, swym łagodnym blaskiem delikatnie grzejące spragnioną kąpieli słonecznej tłuszczę. </i></p>
<p><i>I samotne wyprawy pływackie do oddalonej od brzegu boi ratunkowej, smak słonej wody w ustach, który, zamiast budzić wstręt, pieścił podniebienie wytrwałego bohatera, pływaka i nurka, bez krzty lęku zostawiającego piaszczysty brzeg kilometr za sobą, tych wszystkich mięczaków, którzy bali się nawet myśleć o zanurzeniu się głębiej niż do pasa. I to poczucie, że dokonało się heroicznego wyczynu, kiedy zmęczonymi od machania rękami chwytało się ostrego jak kolce róży brzegu boi, kalecząc własne palce, pokonując napływające z impetem dwumetrowe fale morskie. Jednak w takim momencie ten drobny ból w ogóle się nie liczył &#8211; liczył się sam fakt dokonania czegoś tak wspaniałego, czegoś, czego nikt przed nim i nikt za nim nie odważył się uczynić, chyba że poszedł na łatwiznę i zwyczajnie podpłynął łodzią motorową. I to napięcie i buzujące hormony, kiedy, dryfując swobodnie przy boi, człowiek rozgląda się wkoło, widząc wokół siebie nagie, ostre, strome skały, daleko za sobą niewyraźne sylwetki rozstawionych parasoli i wylegujących się na kocach ludzi, a przed sobą bezkresy oceanu&#8230; znikający za widnokręgiem pas falującej lekko, błękitnej wody, od której odbija się figlarnymi połyskami wiszące wysoko na straży ludzkości słońce, które, chcąc objąć blondyna swymi złotymi, rozkosznie ciepłymi mackami, nie może tego jednak zrobić, gdyż leniwie pluskająca z nim woda umiejętnie neutralizuje oszałamiający upał, łechcąc całe jego ciało przyjemnie chłodnymi strugami niebieskiej cieczy, źródła wszego życia.</i></p>
<p><i>A potem czeka go powrót, kolejna porcja wysiłku, która jednak da więcej pożytku niż szkody, zahartuje jego ciało, a potem euforia rodziny i przyjaciół na widok przybycia marnotrawnego syna, całego i zdrowego, który poświęcił na pastwę losu wszystkich, których kocha, aby poczuć na swoich dłoniach dotyk chropowatej boi, ten cudowny dotyk&#8230; Ale wie, że chociaż dzisiejszy sen już prysł, poczucie wolności, emocje rozpłynęły się, to przecież cała ekipa już nastawia się na powrót w to miejsce nazajutrz. Oznacza to, że będzie miał wspaniałą okazję przeżyć wszystko ponownie jutro, napełnić swego ducha tryumfem, radością i poczuciem sukcesu, a wieczorem wspólnie celebrować spędzone wcześniej chwile wraz ze wszystkimi, których prawdziwie szanuje i których towarzystwo potęguje jeszcze wezbrane w nim pokłady szczęścia.</i></p>
<p><i>Mężczyzna otrząsnął się z zamyślenia. Jego wizja powoli zyskiwała na ostrości. Uświadomił sobie, że stoi na szarym, kamiennym chodniku, popękanym ze starości i z zimna, który biegł wzdłuż ściany ogromnego, brunatnego budynku. Wiał nieprzyjemny wicher, a na rozwichrzoną czuprynę bohatera padał rzęsisty deszcz. Po swojej prawej stronie blondyn zobaczył mknące gdzieś w pośpiechu samochody, oślepiające blaskiem reflektorów. Był już późny wieczór, a jego rodzina na pewno niecierpliwiła się i martwiła, że jeszcze nie ma go w domu. Spojrzał niespokojnie na zegarek &#8211; dochodziło wpół do dziesiątej. A to oznaczało, że właśnie spóźnił się na ostatni autobus do domu&#8230; Przez swój sentymentalizm.</i></p>
<p>* Zupełnie nie mam pojęcia, skąd pomysł na tę krótką powiastkę przyszedł mi do głowy. I to akurat na tym blogu. Chyba po prostu wpadło mi nagle do głowy wspomnienie ostatnich wakacji, kiedy odkurzałem ten stary cmentarz w poszukiwaniu nowych notek.<br />
** Powyższa opowieść jest BARDZO luźno oparta na autentycznych faktach. Po pierwsze, przedstawiona sytuacja umiejscowiona późnym wieczorem gdzieś w Krakowie nigdy się nie wydarzyła. Po prostu szukałem odpowiednich okoliczności, które mogłyby sprowokować intensywne przemyślenia i przywołać wspomnienia. Co do magicznej wyprawy nad morze, jak jest to opisane w dosyć obszernie ujętej retrospekcji, to owszem, przeżywałem w ostatnie wakacje podobnej maści &#8222;przygody&#8221;, ale muszę szczerze przyznać, że dostarczyły mi one przyjemność jedynie w bardzo ograniczonym stopniu, a niekiedy doprowadziły nawet do frustracji. Tak więc aspekt psychologiczny tego opowiadania jest mocno podkoloryzowany. (aby dodać sytuacji dramatyzmu!)</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/eseo.wordpress.com/28/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/eseo.wordpress.com/28/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/28/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/28/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=28&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2008/03/15/wspomnienia-z-wakacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/08f2002c00cdbc7f4d901dbc8924deb3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">teh0okm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Tragizm pełnoletności.</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2008/02/23/tragizm-pelnoletnosci/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2008/02/23/tragizm-pelnoletnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 20:54:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Remol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Negatyw]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[Od zawsze bulwersowała mnie pewna sprawa, której tragizmu wydaje się nie dostrzegać wszelkie społeczeństwo. Dużo już jest sztucznych ograniczeń swobód i wolności, jednak większości taki stan rzeczy &#8211; ku mojemu zdziwieniu &#8211; odpowiada. Chodzi o magiczne bariery wiekowe, które powodują, że gdy kładziemy się spać, jesteśmy jeszcze w świetle prawa dzieckiem, a gdy budzimy się, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=27&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od zawsze bulwersowała mnie pewna sprawa, której tragizmu wydaje się nie dostrzegać wszelkie społeczeństwo. Dużo już jest sztucznych ograniczeń swobód i wolności, jednak większości taki stan rzeczy &#8211; ku mojemu zdziwieniu &#8211; odpowiada. Chodzi o magiczne bariery wiekowe, które powodują, że gdy kładziemy się spać, jesteśmy jeszcze w świetle prawa dzieckiem, a gdy budzimy się,  jesteśmy już w pełni dorośli i bierzemy za siebie pełną odpowiedzialność. Oczywiście są osoby, które z tego powodu nie śpią, czekając na coś w rodzaju św. Mikołaja, ale ku ich zdziwieniu nie zauważają absolutnie żadnej zmiany. Gdyby w ostatni dzień grudnia nikt nie odpalał fajerwerek, zapewne znalazłyby się osoby, które byłyby przekonane, że aktualnie jest jeszcze rok 2007, albo 2006. To jest właśnie fenomen, gdy wszystko wywraca się do góry nogami, chociaż w zasadzie nic się nie dzieje.</p>
<p>Zastanawia mnie, dlaczego próg pełnoletności ustawiono w takich sztywnych ramach? Przecież nie każdy nadaje się do bycia pełnoletnim akurat w osiemnaste urodziny, z drugiej strony są na pewno tacy, którzy są bardziej pełnoletni, niż nie jeden normalny pełnoletni, chociaż nie mają jeszcze wymaganego wieku. Wszak chyba każdy zna stare jak świat przysłowie, że nie liczy się wiek, a przebieg? Przez ten głupi limit wiekowy wiele osób zostaje skrzywdzona i ograbiona z podstawowych praw człowieka, gdy nie mogą normalnie zakupić butelki piwa na umilenie wieczoru lub gdy muszą klikać &#8222;nie wchodzę&#8221;, gdy strona informuje, że wejście na nią przeznaczone jest dla osób, które ukończyły 18 lat, a to wszystko przez to, że jakaś kobieta pokaże sutka.</p>
<p>Myślałem nad możliwymi rozwiązaniami tej jakże bulwersującej sprawy, czego owocem jest pomysł wprowadzenia testu pełnoletności. Nie, to nie byłby drugi test dojrzałości, który swoją drogą z wykazywaniem dojrzałości ma tyle wspólnego, co termometr z mierzeniem prędkości samochodów jadących ulicami. Cała idea polega na tym, że osoba, która uważa, że jest już pełnoletnia,  stawiałaby się w odpowiedniej siedzibie, w której by się rejestrowała. Po tym do takiej osoby zostałby przydzielony obserwator, który działałby bez świadomości zdającego. W tym czasie obserwator  śledziłby, jak żyje osoba zdająca, włączając w to przygotowane zdarzenia, np. zostawienie na ulicy portfela w celu sprawdzenia reakcji zdającego. Jeżeli coś budziłoby zastrzeżenia u obserwatora, to zdający musiałby zaliczyć kilka testów wewnętrznych. Ale już mi się nie chce rozpisywać. W ten sposób każdy mógłby się sprawdzić, czy jest pełnoletni, a w zamian za pomyślnie zdany test pełnoletnia już osoba otrzymywałaby order, dyplom i zdjęcie pamiątkowe. Proste, a jakie genialne&#8230;</p>
<p>Nie chce mi się już pisać. Pijcie mleko.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/eseo.wordpress.com/27/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/eseo.wordpress.com/27/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/27/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/27/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=27&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2008/02/23/tragizm-pelnoletnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/29983e54c4be921a254502d11996f553?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">Pan Pieczarka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Ciąg dalszy ciągu dalszego.</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2007/10/27/ciag-dalszy-ciagu-dalszego/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2007/10/27/ciag-dalszy-ciagu-dalszego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Oct 2007 19:52:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>teh0okm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nonsens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/2007/10/27/ciag-dalszy-ciagu-dalszego/</guid>
		<description><![CDATA[Witam, witam ponownie, po powtórnej długiej przerwie. Ach, kiedy piszę te słowa, z każdym następnym cichym stuknięciem klawiatury pod naciskiem palców, wzrasta mi tętno, rośnie ciśnienie, gromadzą się od dawna tłumione emocje, zafascynowanie maskowane od kilku miesięcy, emanuje dziecięca radość wynikająca z prowadzenia tej cudownej machiny, jaką jest blog internetowy. Nie jestem pewien, ale chyba [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=26&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, witam ponownie, po powtórnej długiej przerwie. Ach, kiedy piszę te słowa, z każdym następnym cichym stuknięciem klawiatury pod naciskiem palców, wzrasta mi tętno, rośnie ciśnienie, gromadzą się od dawna tłumione emocje, zafascynowanie maskowane od kilku miesięcy, emanuje dziecięca radość wynikająca z prowadzenia tej cudownej machiny, jaką jest blog internetowy. Nie jestem pewien, ale chyba się powtarzam, podobnej maści wstęp na pewno udało Wam się przeczytać w poprzedniej notce, napisanej tak dawno, że sam zdążyłem zapomnieć jej treść (ale odświeżyłem dziś pamięć, żeby nie było). Niemniej, jak uważam, jest to uczucie godne opisania przynajmniej w kilku zdaniach. Warto mu poświęcić parę linijek wstępu, to się nie będę musiał specjalnie wysilać na jakieś rozbudowane epitety, dotyczące bieżących spraw polityki albo pogody.</p>
<p>Ale <em>à propos</em> pogody. Mróz zaczyna doskwierać, krople deszczu z coraz większym impetem uderzają o kostki miejskiego bruku, rozsądni kierowcy zaczynają używać wycieraczek, takoż rozsądni piesi odkurzają rzucone w kąt parasole i poczynają czynić z nich właściwy użytek, jak przystało właściwemu parasolowi. Przeciwdeszczowe kurtki i grube, długie płaszcze uśmiechają się, mogąc wreszcie ujrzeć świat zewnętrzny, uwolnić się z zamkniętej na siedem spustów szafy, popatrzeć radośnie na szarawe chmury, na ledwo już widoczne słońce, w malutkim tylko stopniu przebijające się przez zasłonę listopadowego klimatu, nastroju melancholii, zimna, deszczu; nieprzemakalne buty z rozkoszą oddają się misternej praktyce stąpania po mokrej posadzce, jak rytuałowi powtarzanemu w kółko, co roku, na jesień i na zimę. Gdzie tylko nie sięgniesz uchem, tam słychać miły, łagodny plusk stóp nurzających się w głębokich kałużach, pozostałościach po ulewie, która zdarzyła się parę godzin, a może parę dni temu.</p>
<p>Nie ukrywam, taki stan rzeczy niepomiernie mi się podoba. Temperatura utrzymująca się w granicach 5-15 stopni Celsjusza niezmiernie mnie satysfakcjonuje i wprowadza w niejaki komfort. Deszcz (słucham <em>Raindrops keep falling on my head</em>), wbrew pozorom, też się może czasem człowiekowi przydać, pomóc mu się odświeżyć, rozjaśnić jego ciemne myśli, przyśnięty, otępiały mózg. A słońce? Słońce też musi sobie kiedyś odpocząć. Moim skromnym zdaniem, ostatnie miesiące roku to dla niego idealna pora. No i my, jakby na to nie patrzeć, również musimy odpocząć od słońca. Kiedy tylko przypomnę sobie letnie upały, bezchmurne niebo, brud i pot, oparzenia słoneczne, ciepły piasek, dzikie plaże, to już mnie, z całym szacunkiem mówiąc, mdli, i, prawdę mówiąc, ani trochę nie żałuję tego, że ta okropnie wyczerpująca dla mojego organizmu pora roku już się skończyła. Dlaczego tak jest, dlaczego wymagania mam wywrócone o 180 stopni względem reszty ludzkości, dlaczego mnie pociąga to, co innych odrzuca, jest dla mnie kolejną z zagwozdek, następną nieodgadnioną sprawą, zagadnieniem enigmatycznym, godnym najprzedniejszych helleńskich filozofów.</p>
<p>Niemniej, właśnie doszedłem do wniosku, że nie warto się nad tym specjalnie zastanawiać, chociaż kwestia pogody posłużyć może jako luźny temat do wieczornych przemyśleń, z herbatą w łapie, ze zmęczonymi, obolałymi plecami opartymi o puszystą poduszkę, postawioną w pozycji pionowej.</p>
<p>Straciłem wenę.<br />
Do zobaczenia.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/eseo.wordpress.com/26/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/eseo.wordpress.com/26/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/26/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/26/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=26&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2007/10/27/ciag-dalszy-ciagu-dalszego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/08f2002c00cdbc7f4d901dbc8924deb3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">teh0okm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nieodgadnione zagadki umysłu, ciąg dalszy</title>
		<link>http://eseo.wordpress.com/2007/07/11/nieodgadnione-zagadki-umyslu-ciag-dalszy/</link>
		<comments>http://eseo.wordpress.com/2007/07/11/nieodgadnione-zagadki-umyslu-ciag-dalszy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jul 2007 12:50:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>teh0okm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nonsens]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eseo.wordpress.com/2007/07/11/nieodgadnione-zagadki-umyslu-ciag-dalszy/</guid>
		<description><![CDATA[W zasadzie to o tym blogu nie pamiętałbym i dzisiaj, ale rozmyślając na poważne tematy, o ludzkiej egzystencji, o życiu, o śmierci, o naszych umysłach, oraz o tym, że u mnie świeci słoneczko, a gdzie indziej pada deszcz, coś uderzyło w mą czaszkę z porażającą siłą &#8211; tak, to świadomość, że jeszcze jestem w posiadaniu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=25&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zasadzie to o tym blogu nie pamiętałbym i dzisiaj, ale rozmyślając na poważne tematy, o ludzkiej egzystencji, o życiu, o śmierci, o naszych umysłach, oraz o tym, że u mnie świeci słoneczko, a gdzie indziej pada deszcz, coś uderzyło w mą czaszkę z porażającą siłą &#8211; tak, to świadomość, że jeszcze jestem w posiadaniu tego bloga. Ta myśl wpadła do głowy tak nagle, z takim impetem, że sam byłem przez siebie zaskoczony. Blog. Blog! Moja ostoja, gdzie mogę wylać swoje żale, swoje problemy i zawsze zostanę należycie pocieszony chociażby w komentarzach lub na IRCu przez moich kochanych netowych kolegów. Jak kiedyś mówiłem, to miłe uczucie.</p>
<p>Sprawy bieżące, przychodzące mi na myśl przed rozpoczęciem pisania właściwej notki &#8211; wakacje. Do nudy jestem przyzwyczajony, więc bezczynne spędzanie czasu mi niestraszne!</p>
<p>Okej, brzuch mnie trochę boli, więc nie mam ochoty się zbytnio rozpisywać. Przejdę już do sedna dzisiejszej notki, a mianowicie drzemek w ciągu dnia. Tak, snu <strong>w ciągu dnia</strong>, który chyba po kres swych dni będę nazywał przeklętym. Dlaczego? Chyba nie tylko ja cierpię w ten sposób. Myślę, że potraficie doskonale mnie zrozumieć. Kiedy nie mam co robić, potrafię na przykład oprzeć się na miękkim łóżeczku, biorąc w łapę jakąś interesującą książkę, na którą od dawna miałem chętkę. Otwieram ją z zapałem i zabieram się do czytania. Moje oczy wręcz garną się do pochłaniania kolejnych literek, kolejnych słów, kolejnych zdań! Czuję, że dziś nie usnę, jak podczas każdego podobnego przypadku. Dzisiaj się nie dam podłemu umysłowi, który pragnie rozwiać mą świadomość! Kawał papieru, który trzymam w ręce, jest zbyt ciekawy. Tak, stanowczo zbyt ciekawy. Więc czytam dalej.<br />
Akcja się rozwija. Nie ma znaczenia, że co chwila jestem zmuszony czytać raz jeszcze daną stronę, bo nie zrozumiałem ni jednego słowa. Nie ma znaczenia, że głowa wymyka się i opada na puszyste, komfortowe poduszki. Nagle cała sceneria, w jakiej tkwię, wszystkie wyobrażenia, jakie w tej chwili posiadam, zmieniają się o 180 stopni. Oczy zamykają się same. Śnię o niebieskich migdałach, tak, sen to porządna rzecz, w czym mi to zaszkodzi?</p>
<p>Ciemność. Przychodzi otrzeźwienie. Na powrót zaczynam rozumować, co się wokół mnie dzieje. Otwieram oczęta, rozglądam się wokół z pozycji mięciutkich poduszeczek. Czuję się spocony, gorąco mi, mam ochotę uderzyć łbem o najbliższy, koniecznie twardy obiekt (ściana idealnie się do tego nadaje, spróbujcie kiedyś; polecam!). Czuję wilgoć na czole. Podnoszę się, pragnąc udać się do rodziny (no dobra, nie do rodziny; do komputera). Odczuwam skok ciśnienia, to okropne uczucie. Ślepniesz, robi ci się jeszcze cieplej, zaczyna kręcić w głowie, jeszcze bardziej się pocisz. I w podobnym odurzeniu-zamuleniu tkwię jeszcze z godzinkę-dwie. Po tym czasie zaczyna stopniowo przechodzić i czuję się lepiej (ej, ale ta ściana naprawdę pomaga; od kolegi słyszałem, że w razie podobnej sytuacji warto łyknąć browar).</p>
<p>Dlaczego po przespanej nocy coś takiego się nie dzieje? Dlaczego tylko w dzień? Jestem ZMUSZONY nie spać, kiedy słońce widnieje na nieboskłonie. Mój umysł zmusza mnie do tego. Za każdym razem, kiedy przebywam w miejscu, w którym istnieje ryzyko zaśnięcia, hamuję się. Ale z drugiej strony&#8230; to silniejsze ode mnie. Kiedy ogarnia mnie senność, pogrążam się, moja świadomość odpływa bardzo, bardzo daleko, zostawiając mnie śpiącego przeklętemu losowi. Będę się nad tym na pewno zastanawiać; kiedy skończę, dam Wam znać, drodzy czytelnicy. Tymczasem do szybkiego zobaczenia, które może nie nastąpić, niestety.</p>
<br /><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/categories/eseo.wordpress.com/25/" /> <img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/tags/eseo.wordpress.com/25/" /> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/eseo.wordpress.com/25/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/eseo.wordpress.com/25/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=eseo.wordpress.com&amp;blog=1203369&amp;post=25&amp;subd=eseo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eseo.wordpress.com/2007/07/11/nieodgadnione-zagadki-umyslu-ciag-dalszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/08f2002c00cdbc7f4d901dbc8924deb3?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">teh0okm</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
