Moda – religia XXI wieku. Każdy cywilizowany człowiek prędzej czy później padnie ofiarą tego zjawiska, który jest szerszy w swoim wpływie na życie jednostki niż równik. Warto się zastanowić czy moda to zjawisko pozytywne, pozwalające ludziom łatwiej integrować się miedzy sobą, czy jest to jedynie pretekst do wykluczania z życia społecznego jednostek, które nie wyrażają chęci dostosowywania się do aktualnie panujących standardów? Zanim rozpocznę dywagacje na ten temat chciałbym przedstawić encyklopedyczny punkt widzenia tego zjawiska, jaki można znaleźć w Wikipedii.
Moda – w potocznym rozumieniu oznacza potrzebę naśladowania innych, aby się identyfikować z nimi, ta psychiczna potrzeba najdobitniej jest widoczna w ubiorze. Moda występuje także w innych dziedzinach życia społecznego. Wiąże się z pojęciem stylu, ale nie jest jego synonimem podobnie jak pojęcie elegancji. Może być modny ubiór, wygląd, sposób zachowania, lecz także styl muzyczny, styl artystyczny, światopogląd czy pewien sposób postępowania, czyli ogólnie rzecz biorąc lifestyle, który jest popularny w jakimś czasie w jakimś środowisku.
Już pierwsze zdanie tej definicji dobitnie przedstawia do kogo jest skierowana potrzeba podążania za modą i podaje przyczynę tego zjawiska. Gdy jedna osoba z autorytetem zaczyna się wyróżniać ze swojej grupy czymś wcześniej niespotykanym w tym kręgu, jak innym typem butów, koszulki czy gadżetem, początkowo wzbudza swoją oryginalnością zachwyt – każdy docenia i wychwala gust takiej osoby. Z czasem pojawia się osoba, która ujrzawszy zainteresowanie, które wzbudza niecodzienną zmianę postanawia również wprowadzić taką poprawkę, by zyskać wśród swoich znajomych miano osoby z wyszukanym i niekonwencjonalnym gustem, która wie jak wyróżnić się z tłumu. Wtedy to metodą kuli śniegowej wieść o nowym trendzie w ubiorze przetacza się przez coraz większą liczbę osób, znajdując coraz większą rzeszę naśladowców, by w ostateczności doprowadzić do sytuacji, w której trudno jest wyszukać w tłumie osobę, która nie uległa chwilowej manii, gdyż najczęściej takie pojedyncze osobniki zostają w mniejszym lub większym stopniu z tłumu wykluczone jako staroświeckie, niemodne i dziwne. Po jakimś czasie ta sama lub inna osoba z dużym uznaniem w swojej grupie dokona jakiejś zmiany by się wyróżnić, a wtedy całość się zapętla i od nowa zaczyna się pościg za modą.
Oczywiście nie jest tak, że jedna moda obejmuje wszystkie grupy społeczne. Nie wymagajmy w końcu od ludzi w wieku średnim żeby zaczęli nosić na nogach kolorowe najki za kostkę tak jak młodzież albo żeby słuchacze metalu nagle zainteresowali się nową linią ciuchów PROSTO, gdyż każda z grup ma swoje własne trendy w modzie, za którymi podąża. Nie można jednak zaprzeczyć, iż zdarzają się sytuacje w których każdy zaczyna robić coś, co robią wszyscy wokoło, bez względu na wiek, płeć czy zainteresowania. Idealnym przykładem będzie tutaj wielka furora, jaką zrobiły utwory Michaela Jacksona, gdy świat dowiedział się o jego śmierci. Zrozpaczeni fani wyrastali niczym z podziemia jak grzyby po deszczu, zaś w radiu ciężko było usłyszeć innych wykonawców. Każdy zaczął znać Smooth Criminal, Thriller, Billie Jean oraz nie było osoby która nie wiedziałaby czym jest moonwalk. Krytyka zaś była niemile widziana.
Była to jednak krótka chwila która troszkę zatrzęsła światem, jednak moda trwa o wiele dłużej. Co aktualnie jest modne wśród polskiej młodzieży? Zacznę może od ubioru, bo można to ujrzeć z daleka. Od dłuższego czasu można dojrzeć młodych chłopaków i młode dziewczyny, które mają ubiór sugerujący udział w programie “You can dance” albo przynależność do formacji tańca nowoczesnego. Nie będę wymieniał jak rozpoznać modnego osobnika, ponieważ wystarczy wyjść do pierwszego lepszego centrum handlowego i rozejrzeć się przez kilka minut w co ubrani są ludzie. Więcej farby z klawiatury zetrę na coś, co dla ludzkiego oka nie od razu jest widoczne i wymaga chociażby szczątkowej interkacji z drugim człowiekiem, a co świetnie zobrazował niejaki Sokół z WWO w swoim utworze “Moda”. (Swoją drogą śpiewa o uleganiu mowy, a sam potem jej uległ. Przykra sprawa.)
Z internetu opowiadasz modne żarty. Dzięki temu jesteś fajny, a przede wszystkim łatwy w zrozumieniu w swoim otoczeniu dla tych, co jak charty biegną za modą.
Internet to od jakiegoś czasu pożywka dla potwora kreującego humor wśród młodych. Trzeba być naprawdę szczęściarzem, żeby nie zacząć rozmowy z jakimś gimnazjalistą, licealistą czy nawet studentem przez kilkanaście minut bez usłyszenia słów “daj kamienia”, “jestem hardkorem”, “lubię placki”, “ale urwał”, “dziękuję dobranoc” czy innym hasełkiem z jakiegoś filmiku na Youtube, który został obejrzony kilkaset tysięcy razy. Nie ma jakiejś reguły czy recepty na sukces, chociaż trzeba stwierdzić że nagranie jakiegoś zataczającego się i bełkoczącego pijaczka ma dużo wyższe szanse stać się internetowym hitem. Przy okazji powinien być tak głupi jak to możliwe, gdyż w innym wypadku twoje nagranie odpadnie w przedbiegach. Oprócz tego istnieją dwie strony, bez których młody internauta po prostu nie może się obejść jeżeli chce stale być na czasie i które pozwalają puścić wodze wyobraźni w celu stworzenia dzieła, które rozbawi wiele osób. Co ciekawe obydwie te strony nie są nowością, a są jedynie zainspirowane humorem panującym na najpopularniejszym z działów największego forum obrazkowego w internecie, 4chana.
Pierwsza z nich to Demotywatory. Początkową ich ideą było – jak zresztą sama nazwa wskazuje – demotywowanie ludzi poprzez umieszczenie jakiegoś obrazka i dodaniu do niego celnego, błyskotliwego podpisu by zobrazować absurdalność otaczającego nas zewsząd świata. Przy okazji trzeba było je ułożyć tak, żeby sam obrazek lub tekst nie miał większego sensu i dopiero połączenie obu tych składników dawało dobrego demotywatora. Paru polaków zaglądających na /b/ zapewne podchwyciło pomysł i zaczęli robić demotywatory na polskich forach, tam większa grupa ludzi podłapała pomysł, a potem… kula śniegowa poszła w ruch, czego efektem jest strona, w której każdy w łatwy sposób może dodać i zaprezentować wszystkim swojego własnego demotywatora. Szkoda tylko, że wraz z rosnącą popularnością tej strony jakość wrzucanych rzeczy spadła na tyle, że teraz wystarczy dodać jakiś śmieszny obrazek oraz zbędny komentrarz albo jakiś fajny tekst z pasującym do niego obrazkiem. Demotywatory przestały demotywować, a zaczęły żenować.
Drugi wynalazek to komixxy. Ojj, to jest dopiero istna kopalnia humoru z 4chana. Cała idea polega na tworzeniu zabawnych komiksów. Fajnie, tylko 3/4 komiksów opiera się na memach wylansowanych przez /b/. Rageman, pokerface, coolface i inne mordy narysowane w paincie to znaczna większość kopiowanej twórczości, rzadko kiedy znajdziesz tam coś innego, a błyskotliwego to już w ogóle. Większość prac to klon klonów. Humor zbyt lotny zazwyczaj też nie jest, trafi się jakiś zabawny pasek raz na dwie strony. Artyzmu też nie za wiele. Taki fast-food wśród komiksów.
Starczy już wylewania tych żali, bo kto przeczyta tak długi tekst. W momencie pisania, po krótkim badaniu odkryłem dwie strony, które są klonami swoich anglojęzycznych wersji – “kotburger” i “atak klonów”, czyli nasze rodzime odpowiedniki CanIHasCheeseburger.com i TotallyLooksLike.com, oczywiście poziom obydwu polskich stron jest niższy od oryginalnego. No ale co zrobić, taka moda, więc trzeba za nią podążać.