Wakacje – im hatin’ it.

By Pan Pieczarka

Powoli, nieubłaganie, zbliża się czas wakacji. Nie ma co zaprzeczać, w pewnych kategoriach jest to czas błogi (zakończenie roku szkolnego, przesunięcię się linii aktywności w dniu o 2-3h do przodu). Na dworzu zazwyczaj jest gorąco, na ulicach można spotkać skąpo ubrane (lecz nie zawsze seksowne) dziewczyny, można poświęcać całe dni na swoje ulubione zajęcia. Rodzice zabierają swoje pociechy na wakacje, ewentualnie wysyłają je na kolonie, by w tym czasie np. zadbać o rodzeństwo nań. Jednak nie zawsze to, co na początku wydaje się wspaniałe, właśnie takie jest. To tak jak czasami z dziewczynami (z tyłu – piękna dziewica; z przodu – już mi zwisa). Hordy młodzieży, w czasie wakacji, nie mogą sobie zorganizować czasu, dlatego często wakacje można opisać schematem : klik!

Są też takie grupy młodzieży, które wykorzystują ten czas na intensywne usuwanie toksyn z organizmu, dokonując tego przez spożywanie dużych ilości alkoholu, często przekraczających limit zachowania trzeźwości. Niestety, zazwyczaj wraz z toksynami wycieka spora część mózgu, gdyż tacy osobnicy po spożyciu leku zaczynają mieć zawroty głowy, które powodują upadki. Czesto też, w akcie desperacji, uderzają głową w wszelkie przedmioty, np. drzwi, szafki, ściany, a nawet w napotkane po drodze spodki obcych UFO.

Co prawda tych grup jest tak wiele, że gdybym zaczął je opisywać, to byłbym w stanie wydać wakacyjną encyklopedię zajęć. Są zarówno dobre, jak i złe grupy, a te, które wymieniłem, to tylko zły objaw wakacji. Jednak jest jeszcze jeden, bardziej upierdliwy powód, dla których wakacje kojarzą mi się z koszmarem. Grube, głupie, cholernie denerwujące, gryzące, kłujące i latające. Wiecie, o czy mowa? Tak, chodzi o owady, które budzą się na lato. Doprawdy, te skrzydlate niemiluchy są w stanie popsuć wszystko. Ileż to razy klnąłem na komary, które dobierały się do mnie, wywołując histeryczne wymachy nóg i rąk w mojej osobie. Nie mówiąc o pszczołach i tym podobnych gamoniach, przez które nie można spokojnie zjeśc lub napić się czegokolwiek, bo inaczej się zlatują i wpi******ją się do wszystkiego, co jadalne. W dodatku nadmierny upał, który powoduje, że wytrzymałośc organizmu spada do około 20%.

Jeżeli ktoś przeniesie okres wakacyjny na maj i czerwiec, to osobiście dla niego wykuję i wręczę Nobla, Oscara, i wszystkie inne prestiżowe nagrody. Więcej mi się nie chce pisać, bo idę spać. I o!

Jedna odpowiedź do “Wakacje – im hatin’ it.”

  1. bambuko mówi:

    Ja już mam wakacje. I już zapoznałem się bliżej z paroma kopruchami oraz kleszczem. Kolano, nadgarstek, łokieć, ciemię – drapania na cały tydzień. W weekend paliliśmy tyle kopruszników, że ktoś z boku mógłby nas posądzić o dziwne rytuały. Ale ja lubię wakacje.

Dodaj komentarz