Dzisiaj (trochę wcześniej), kiedy wieszałem pranie na ogródku, naszła mnie pewna refleksja. Oczywiście, jak każdy w podobnej sytuacji, rozmyślałem o Gwiezdnych Wojnach. Akurat byłem przy Anakinie Skywalkerze aka Lord Vader, kiedy dotarło do mnie, jak tragicznym bohaterem on jest (bądź jest on). Że jest w ogóle, wie nawet wikipedia. Ale jego tragizm nie jest zapisany w snach, które pokazują smutną przyszłość i wyborach, które podejmuje, by nie stało się jej zadość. Nie chodzi nawet o to, że jego losem kierują potężniejsi od niego. To spotyka wszystkie postacie filmowe. Tragizm Anakina polega na tym, że ową smutną przyszłość posiadał wcześniej, niż szansę jej zmiany. Inni wydają się ją mieć . Anakin natomiast, w chwili kiedy Qui-Gon Jinn znajduje go na rodzinnej planecie, jest już przeznaczony Ciemnej Stronie Mocy, już nie może zmienić tego, że stanie się Lordem Vaderem, chociaż jeszcze nie wie, jak do tego dojdzie. Myślę, że jako bohater takiej rangi został bardzo skrzywdzony przez twórców Gwiezdnych Wojen. Inteligentny chłopiec, przystojny młodzieniec? Mrocznym Jedi był wcześniej. Zanim dostał zielony miecz, używał czerwonego. I nadal nie możemy mu pomóc.