Założenie bloga w tak niezwykłych okolicznościach sprawiło, że wpadła mi do głowy dziwna myśl. Chyba nawet wcześniej kryła się w którejś z szarych komórek, ale tych szarych szarością dnia powszedniego, których normalnie nie zauważamy. Kiedyś jednak ten dzień musiał nadejść. Dlatego piszę to właśnie teraz, bo jutro święto. Może nawet bym zapomniał. A dalej już będzie na temat.
Internet utworzył w moim życiu (a także w wielu innych) nową grupę ludzi – nieznajomych. Nieznajomi to inni internauci, których nie poznajemy spędzając czas w sieci. Nowych nieznajomych można sobie przyswoić na różne sposoby. Najprostszym jest zupełnie niepochwalane przeze mnie szukanie ludzi w katalogu Gadu-Gadu. Po co to komu? Pisze nagle do mnie nieznajomy, które chcąc nie chcąc, muszę nie poznać. Oczywiście mógłbym nie wypełnić danych i znalezienie mnie byłoby niemożliwe, ale co to za frajda, skoro mieć dane Michała Anioła i śmiać się, kiedy nieznajomi piszą do mnie po włosku przynajmniej raz w tygodni. Przyznam się, że nie poznałem w ten sposób paru osób, z którymi utrzymuję nieznajomość, ale zawsze byłem stroną bierną. Wolę jednak zawierać nieznajomości, kiedy mam ku temu jakikolwiek powód. Ponad dwa lata temu tworzyłem komiks internetowy. Bardzo krótki czas jego istnienia pozwolił mi nie poznać innego początkującego twórce komiksowego, który zresztą równie szybko skończył. Ale on przynajmniej potrafił rysować. Połączyła nas więc wspólna pasja. Nie poznałem wielu innych nieznajomych w podobnych, bądź zupełnie różnych od tej sytuacjach. Ludzie, z którymi rozmawiam, których mogę lubić bądź nie, z którymi dzielę się pomysłami i wszczynam różne inicjatywy, ludzie, którzy mogliby być moimi znajomymi, gdyby nie to, że ich nie znam. Internet jest dla ludzkości wciąż niezrozumiały, więc będę poruszać temat nieznajomości również w przyszłości.
6 czerwiec, 2007 o 7:30 pm
Matko z córką, ale nawał mądrości dzisiaj! Chyba Wenus dzisiaj się ładnie ustawił z Jowiszem, ale to nieważne. Temat, który poruszyłeś, dotyczy chyba każdego użytkownika internetu, ale nie tylko. Często miewam sytuacje, w których zawieram nowe nieznajomości w okamgnieniu, na przykład dzisiaj jeden mężczyzna chciał, żebym popchnął jego samochód. Pomogłem mu, podziękował mi, i tak narodziła się nowa nieznajomość. Niestety, nie znam jego imienia, jednak gdybym znał imienia każdego nieznajomego, to by mi pewnie spuchła głowa! Albo ostatnio wracając w środy ze szkoły zawsze witam się z jednym nieznajomym. Co prawda wiemy o sobie tyle, że istniejemy, ale i tak uważam go za fajnego chłopaka. Czekam na kolejną porcję lektury na ten temat.
6 czerwiec, 2007 o 7:33 pm
Drogi nieznajomy, nie heroizuj proszę tak naszego stylu. Ktoś jeszcze gotów pomyśleć, że to ironia!
6 czerwiec, 2007 o 7:54 pm
tak… myślę, że… tak.
6 czerwiec, 2007 o 10:00 pm
Bambuko niezly filozof z ciebie. Jak to czytalem tez sie zaczolem zastanawiac nad tym tematem :P
7 czerwiec, 2007 o 12:01 pm
siemson mash ohote na cyber sexiq
7 czerwiec, 2007 o 6:00 pm
Fajny tekst. Zmusił mnie do przemyśleń, podobnie jak Kostuchę.